Co powszednieje, żar przygasza
Nie jest tym samym, co już raz umarło
Uwolnić energię - strach nie pozwala
Oto płynie nieznana fala
Oto chwila by płynąć
Lub opaść na dno
jak skała...
Zatem wołam do Boga;
Gdzież jest mój żagiel
Gdzie łódź jest moja!?
Na co się spieszysz, wątpliwości skarbnico?
-Powiedział po czym zamilknął.
Sroga niedola smaga mi duszę,
Niczym znak zapytania się czuję...
... bo jestem i czuję...
Stopy me chodzą po miękkim gruncie
A może ugrzęznę i wykończę się w mękach...
Może przejdę przez bagna i burze...
Może w morzu móż wiele namieszać potrafi.
Gdyby znać przepis na gdybanie
Nie byłoby to pisane.
Przyklejony do spraw a priori
Czuję jak idę po cienkim lodzie
Wokoło tłum szumi wesoło
Lecz i on przygasa po trochu...
Bałagan mam w jednym i drugim oku
I w umyśle wiatr hula swawolnie
Serce tym wszystkim jest tak wypełnione...
...aż znów jak bańka zniknie co było, jest i może...
pozostanie niewyjaśnione.
Rzeczywistość spraw obraca się w każdą stronę.
Dokąd iść?