Witaj na moim nowym blogu.

Witaj na moim blogu!

Skoro tu jesteś, najwyraźniej coś Cię tu ściągnęło. Co to jest? Nie mam pojęcia. W każdym razie, cieszy mnie fakt, że potencjalnie możesz zostać moim odbiorcą. Jestem Wilk. Te piękne włosy, zgrabny zadek, błysk w oku i ten romantyzm... A na serio: Jestem kolesiem już po trzydziestce, jednak mentalnie podobno już po czterdziestce... Nie ocenię sam siebie. Ideowo jestem katolikiem i patriotą. Politycznie... nie gadam o polityce. Na co dzień, bezpośredni przekaz i odbiór mają u mnie priorytet. Nie znoszę zatajania czegokolwiek, aczkolwiek wiadomo, nie jestem święty.
Ale dość o mnie.
Co znajdziesz na blogu - to bardziej Cię interesuje.
Otóż:
Znajdziesz tu najwięcej wierszy. Potem artykuliki, w których wyrażam swoje poglądy, przedstawione w postaci tezy, przesłanek i argumentów oraz konkluzji. Ważne, uwaga! - teksty są często pisane na gorąco i poddawane są tylko korekcje najbardziej rażących błędów. Dlaczego tak? Już odpowiadam: Robię to w ten sposób, ponieważ myśl ujęta w momencie pojawienia się, jest najtrafniejsza a każda zwłoka wymywa z pamięci to, co chcę się powiedzieć. Wtedy wypowiedź traci swoją moc wybrzmienia. Poza tym... nie chce mi się potem robić korekty szczegółowo. Jak Ci się to nie podoba, nie musisz czytać.
Jak zapewne zauważyłeś, czytelniku, musisz mieć skończone osiemnaście lat aby wejść na bloga. I bynajmniej, nie dlatego, że są tu wulgaryzmy ( choć jest ich mnóstwo) ale dlatego, że dzieciaki tego mogą nie zrozumieć. Swoje teksty kieruję do ludzi dojrzałych, którzy mają swoją uformowaną piramidę wartości.
Zapraszam do dyskursów pod tekstami, ponieważ zależy mi na dialogu.
Nie lubię pisać do kotleta. Lubię pizzę... ;)
Zapraszam do przeglądania.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wszystkie posty w jednym miejscu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wszystkie posty w jednym miejscu. Pokaż wszystkie posty

30 listopada 2024

Wiersz samochwalny

Chwalcie mnie wszyscy 
Jestem zajebisty 
Co tam twoje...
Najlepsze jest moje!

Masz jakieś pomysły?
Mi prędzej przyszły 
Masz obiekcje?
Moje decyzje są bezbłędne 

Chcesz porozmawiać 
Ale po co? Ja już zdecydowałem za ciebie 
Nie myśl o sobie 
Jest dobrze gdy jest pode mnie 

Ani pisnij bo innych na ciebie naślę 
Sam ręce umyję i ofiarą się nazwę 
Zniszczę co będzie mnie odkryć chciało 
Skłamię światu by to mi nie zabrakło 

Jestem idolem i świecę przykładem 
Gdy mordę zaleję i budzę się z kacem
Za nic mam cudze uczucia i chęci 
Liczy się tylko to... co mnie,  kurwa,  kręci. 

25 czerwca 2023

KAPITAN I SZEREGOWY ROLKA

SZPITAL POLOWY/KAPITAN ODWIEDZA ROLKĘ

-Czołem, kapralu, czy mogę widzieć się z szeregowym Rolką?
- Oczywiście, jest w sali nr 777.
- 777?! Ile wy tu macie tych pomieszczeń?- Zaśmiał się pod nosem kapitan.
- 777 to jest specjalna licza. W tej sali leżą tylko ci, którzy mieli dużo szczęścia chociaż otarli się o tamtą stronę świata - kapral skierował wskazujący palec na niebo.
- Widzę, że za dużo łóżek to tam nie ma.
- Niestety.
- Dobrze, ale do brzegu. Idę do tego szczęściarza.
Kapitan udał się spokojnym krokiem do sali w której znajduje się Rolka. Złapał za klamkę i popchnął lekko drzwi, zajrzał do środka ale tuż za nim szła pielęgniarka i wepchnęła go do środka.
- Który się tam rzuca!? - burknął Rolka, który był odwrócony do okna.
- Ekhm, ekhm... Odchrząknął kapitan.
Rolka się odezwał:
- Ooo...k kurrwaaa... Kapitan!?
- A kogo się spodziewałeś? Świętego Mikołaja!?
- Skąd pan się tu wziął?
- Powiedzmy, że magiczna siła mnie tu przeniosła. Jak Ty się czujesz chłopaku?
- Dobrze, już dobrze, ale nie było łatwo. Nie wiem czy będę miał sprawną rękę.
- Ja się pytam co u ciebie, z ciałem sobie poradzimy. Masz załatwioną rehabilitację. Jak ty się czujesz. Dajesz radę?
- Daję, lekko nie jest. Ostatnio mam dużo czasu na myślenie.
- Nad czym... tak dumasz?
- Nad wieloma rzeczami, ale najbardziej dotarło do mnie że nie jesteśmy wieczni. Jesteśmy ułomni, czasem bardzo głupi i ślepi. Ja byłem zbyt ślepy. Poszedłem sam po pomoc, naraziłem Bigosa a sam oberwałem. A teraz leżę jak dziecko w kołysce, skazany na kaczkę i basen.
- Czujesz, że bitwa w której brałeś udział to pikuś przy twojej wewnętrznej wojnie. Czujesz się przegrany i czujesz się winny tego co się stało na froncie.
- Dokładnie tak. Tak właśnie się czuję. Jak bezużyteczne mięso.
- To teraz coś Ci powiem i wbij to sobie do głowy raz a porządnie, bo nie mam zamiaru się powtarzać. Zrobiłeś swoją robotę najlepiej jak się dało. Ocaliłeś tych chłopaków. Kilka godzin po ewakuacji z okopów był tam nalot bombowy. Ocaliłeś dziesiątki istnień ludzkich. Poszedłeś tam sam, gdybyś zabrał ze sobą Bigusa, granat obydwóch was by rozwalił. Rozumiesz?!
To tylko dzięki tobie wszystko kręci się nadal. Zawsze miałem się za szaleńca. Czasem doprowadzałeś mnie do pasji, szczególnie w koszarach. Czasem miałem ochotę cię kopnąć w dupę. Nie doceniłem cię Rolka. To ja jestem ślepy. Nie ty. Twoja postawa otworzyła mi oczy na pewne rzeczy. Cieszę się że mam takiego człowieka w drużynie. Co do naszego istnienia, tak, jesteśmy prochem. Łatwo nas zdmuchnąć. Natomiast to co jest najważniejsze, to to że z lekkością możemy się wzbijać w górę. I każda taka sytuacja jest lekcją. I tak ją traktuj. Wyciągnij wnioski. 
Będę już leciał. Muszę wracać. A Ty też wracaj. Do zdrowia i do nas! 
- Kapitanie...?
- Słucham.
- Dziękuję.
Kapitan odwrócił się na pięcie, podszedł do drzwi i odwrócił głowę mrugając do szeregowego rzekł na koniec
- pamiętaj, nie zawsze tak będzie. - po czym wyszedł.
Idąc przez korytarz rzucił tylko hasło do kaprala:
- Kapralu, jak tylko Rolka będzie w lepszym stanie, dajcie mu najgorszą salę, niech się nie przyzwyczaja do luksusów. Ma się hartować. Pierwsze kroki już zrobił.


09 maja 2023

KAPITAN I SZEREGOWY ROLKA

SZPITAL POLOWY/3 DNI PO EWAKUACJI Z POLA WALKI

Rolka przeszedł operację usunięcia odłamków z ramienia, dwa dni leżał nieprzytomny. Tego dnia lekarze postanowili go wybudzić. Kapitan po otrzymaniu raportu też postanowił przybyć w tym samym czasie do szpitala by towarzyszyć Rolce. Mimo różnych perypeti między oboma żołnierzami wytworzyła się pewnego rodzaju więź, która właśnie teraz ma okazję się uzewnętrznić.
Kapral dr. Mariusz Adamek został poproszony o konsultację przez bezpośredniego przełożonego Rolki.
- Czołem kapralu! Kapitan Józef Jabłoński, jestem dowódcą rannego szeregowego Rolki. Jak wygląda jego stan zdrowia? Słyszałem, że przeszedł operację, czy będzie w stanie wrócić do służby?
- Dzień dobry panie kapitanie. Pana człowiek miał dużo szczęścia. Na początku myśleliśmy, że już po nim. Po zdjęciu munduru na szczęście okazało się że rany są rozległe ale nie głębsze niż dwa centymetry. Podczas operacji usunęliśmy sześć sporych odłamków. Facet miał dużo szczęścia, że trafiło w bark. Gdyby chociaż jeden z tych odłamków trafił  w głowę, nie przeżyłby tego. Ma poszarpane mięśnie a gojenie będzie trwało ze cztery miesiące. Najprędzej do służby wróci za pięć miesięcy, ale na front najprędzej za pół roku i to też zależy od skuteczności rehabilitacji, która go czeka. W tym momencie jest on wybudzany ze śpiączki farmakologicznej. Musieliśmy ją zastosować, ponieważ mamy podejrzenie uszkodzenia nerwu w okolicy klatki piersiowej. Ma to na celu zapobiegnięcie bólu bezpośrednio po zabiegu. 
- Rozumiem, a jak ten drugi... Bigus?
- Z nim jest wszystko w porządku. To dzięki niemu szeregowy się nie wykrwawił. To on znalazł pomoc dzięki której nie tylko on ale i reszta chłopaków mogła się ocalić. Jechali z transportem amunicji bez której nie można było dalej utrzymać pozycji. najpierw ewakuwanko pod osłoną nocy rannego, później decyzją dowódcy ewakuwano resztę chłopaków z frontu. Muszę przyznać, że jest to ogromne szczęście w tym całym nieszczęściu. Jeszcze kilka godzin i mielibyśmy zbiorowy pogrzeb...
- Jest pan bardziej szczegółowy niż raport który czytałem na ten temat, doktorze.
- Kapitanie... Faktem jest, że jesteśmy w wojsku a nie w przedszkolu. Natomiast bardzo cienka jest granica między byciem człowiekiem a urzędnikiem.
- Ma pan rację, kapralu. W pewnym sensie podobny wniosek wysnułem w momencie gdy dostałem wiadomość o niepowodzeniu misji. Zawsze Rolka był postacią, która momentami doprowadzała mnie do białej gorączki, ale dotarło do mnie, że bez niego moja zgraja byłaby nudna. Facet jest specyficznym typem żołnierza, ale to właśnie jego pozostawanie człowiekiem mnie tak denerwuje. Ja jestem przesiąknięty kindersztubą. Służę już dwadzieścia lat w tej kurewskiej armii... Rozkaz to rozkaz a logika jest dla frajerów. Zawsze tak było... Ale dobrze, koniec rzewnych prywat. Kiedy będę mógł się z nim zobaczyć? 
- Za około trzy godziny. Teraz będzie zmiana opatrunków, podłączanie kroplówki i wymiana pościeli. Proszę sobie spocząć w kantynie na końcu obozowiska. Wyślę po pana swojego esemesa.
- Dobrze, podam panu swój numer...
- Nie rozumiemy się. Esemes to taki goniec u nas w szpitalu. Tak ich nazywamy. 
- Ha, ha, ha, rozumiem! - uśmiechnął się szeroko kapitan Jabłoński - każda banda ma swój dialekt. Proszę nie mówić temu dzwońcowi, że czekam na wizytę. Chcę go zaskoczyć. 
- Dobrze, tak będzie.
Kapral udał się do swojej izby a kapitan powolnym krokiem udał się do wskazanej przez niego kantyny.

12 kwietnia 2023

KAPITAN I SZEREGOWY ROLKA

/ UCIECZKA Z LINII OGNIA ALTYLERII /

Bigus nie miał czasu na szukanie pomocy zanim nie opatrzy Rolki. Szybko wyjął jego i swoje opatrunki i zaczął tamować krwawienie z prawego obojczyka. Wyglądało to na odłamek, który ranił szeregowego. Można było to wywnioskować z poszarpanych pni drzew dookoła, że albo pocisk moździerza albo granat wybuchł nieopodal. 
Po kwadransie udało się zatrzymać krwawienie.
Bigos ułożył Rolkę w pozycji półleżącej i zakrył go krzakami i trawą a sam czołgał się do chłopaków, których miał znaleźć Rolka. 
Po przeczołganiu się około trzystu metrów trafił na okopy a w nich opakowania po eskach. Wpełzl do rowu i szedł nim przed siebie. Po chwili usłyszał przeładowanie karabinu i komendę, stój, bo strzelam. Zatrzymał się i bez namysłu odpowiedział: 
- Melduje się starszy szeregowy Bigus z oddziału zaopatrzenia. Jechaliśmy do was ale mieliśmy awarię. Szeregowy Rolka jest ranny a nasz pojazd zniszczony. Potrzebna pomoc. Chcę rozmawiać z dowódcą.
Zza winkla wystawił głowę wystraszony żołnierz i mówi:
- Sierżant Król, ja tu dowodzę. Już myśleliśmy, że was dawno sprzątnęli. Nam zabrakło amunicji osiem godzin temu. Udajemy że nas tu nie ma odkąd artyleriia ostrzelała okolice okopów. Gdzie jest ranny?
- Jakieś trzysta metrów stąd. Jeśli widzieliście ten wielki wybuch i błysk, to tam stał nasz wóz. Rolka leży w linii prostej pomiędzy nami a wrakiem. Cała amunicja została zniszczona.
- Kurwa! Jedyne co nam pozostaje to ściągnąć rannego tutaj. Nic lepszego nie wymyślimy. Nasze wozy są zabunkrowane pół kilometra stąd w jarze nad potokiem. Musimy go tam przenieść i zawieźć do szpitala polowego. 
- Daleko stąd to jest?
- Jakieś pół godziny drogi ale jest ciemno i nie możemy jechać z włączonymi światłami. Realnie dotrzemy tam za godzinę albo więcej.
- Dobra. Macie jakieś opatrunki i nosze? Potrzebuję też jeszcze dwóch albo trzech ludzi. Ktoś nas musi osłaniać. Macie naboje do karabinów?
- Każdemu zostało po dwa magazynki i mamy jeden zdobyczny CKM.
- CKM się przyda jako osłona tu na miejscu jak będziemy iść do wozu. 
- Kunicki, Majchrzak, Zabłocki do mnie!  Kunicki i  Zabłocki; pójdziecie ze starszym szeregowym Bigusem po rannego. Trzeba go bezzwłocznie zabrać do szpitala. Majchrzak, szykuj trasę którą będziesz jechał do polowego. Mamy mało czasu, musimy zdążyć wyjechać za jar przed brzaskiem.
- Starszy szeregowy Bigus odmeldowuje się. Panowie, za mną, musimy się pospieszyć.

23 marca 2023

KAPITAN I SZEREGOWY ROLKA

FRONT/NAJGORSZE PIEKŁO

Generał wydał rozkaz by wysłać żołnierzy na front, ponieważ wróg zaatakował. Między innymi drużyna Rolki znalazła się na liście jako zabezpieczenie techniczne dla pierwszej linii. Do dyspozycji dostali jeden wóz opancerzony, CKMy oraz karabiny. Nagle wóz odmówił posłuszeństwa gdy dostarczali amunicję dla artylerii. Rolce towarzyszył starszy szeregowy Bigus Ala Bigos.

- No, to mamy niezły bigos - zaśmiał się Bigus przez zaciśnięte gardło do Rolki.
- Na żarty ci się zbiera!? Za chwilę tu możemy mieć takie piekło, że się nie ogarniemy. Działa radiostacja? 
- Ledwie, akumulator jest słaby a my jesteśmy w dolinie.
- Kurwa... Jeszcze tego brakowało. Nawołuj pancerniaków żeby nas odholowali a ja idę na zwiad.
- Rolka, zaczekaj, pójdziemy razem.
- Nie ma czasu, nawołuj a ja idę zobaczyć czy gdzieś nasi nie siedzą w krzakach. Biorę karabin, podaj mi pięć pełnych magazynów ze skrzyni i plecak ucieczkowy. Jak nie wrócę za pół godziny, odczekaj jeszcze kwadrans i wtedy jak nikogo nie wywołasz, wyjdź zobaczyć gdzie jestem. Idę na zachód, tam powinna być nasza ekipa. Jakieś pół kilometra stąd.
- Uważaj na siebie!
Rolka otworzył dolny właz i poszedł. Tymczasem starszy szeregowy Bigus robił co mógł by zawołać pomoc. Minęła godzina, jak z bicza strzelił o czym zorientował się po tym, że zaczęło robić się ciemno. Rolki nadal nie było. Założył więc kamizelkę kuloodporną, wziął karabin z jednym magazynkiem i poszedł szukać Rolki. Po dłuższej chwili, już po ciemku dojrzał coś pod drzewem. Zbliżył się ostrożnie i jego oczom ukazała się ludzka sylwetka. Podszedł jeszcze bliżej i rozpoznał Rolkę.
- Rolka... Psyt, psyt... Rolka, to ja, Bigos... - wolał półgłosem.
Ale Rolka milczał. Bigus podszedł jeszcze bliżej i szturchnął Rolkę, myśląc, że ten śpi. Lecz Rolka dalej nie reagował. Bigus poczuł, że lepią mu się dłonie. To co zobaczył, przyprawiło go o ciarki na całym ciele. To była krew. Szybko zorientował się, że Rolka jest poważnie ranny. Nie wiedział ani co go raniło, ani czy zabrać go do wozu, czy szukać pomocy idąc dalej, tam gdzie nie dotarł Rolka. W tym momencie usłyszał świst, błysnęło jak piorunem i po chwili nastąpił wielki huk. 
Spojrzał w miejsce gdzie nastąpił wybuch. Dotarło do niego, że zostali bez schronienia. Jedyne co zostało do obrony, to cztery pełne magazynki. 

25 lutego 2023

Ludzie 00

Jestem, jesteście
Mnie nie ma, nie ma was
Znikam, tylko pozornie
Jestem sam

Pojawiam się przy was, jesteście
Czy... Nie jesteście?

Światy równoległe, czasem się przenikające
Niby pojęte, choć trudne logicznie. 

Jesteśmy tylko fizycznie: dźwiękiem, obrazem i gestem.

Nie ma nas duchem.

Aa                 Tacy jesteśmy.

Wielkie oczy nic nie znaczą.

08 lutego 2023

KOSZARY/IZBA/PO CAPRZTYKU

- Ej, Rolka, wziąłbyś się już za OWP bo jak mama wpadnie, to się do rana w czasoprzestrzeni nie odnajdziesz.- powiedział któryś z izby.
- Człowieku, gdzie tu spać jak życie niczym AMBA oszwabila mnie ze spokoju, myśli z ciałem nie sztymują... I czuję się jak baranek.
- Rolka, do kurwy, uspokój się bo wszyscy przez ciebie będą zapierdalać aż z koszar nie zrobi się pizda anioła!
- Plecak, nie skakaj mi po pagonach!
- Oho, pan starszy się nie denerwuje...
- Reksiu, stul już japę, dobrze? Bardzo Cię proszę.
Ja tego nie zrobię, ale ty zobaczysz- ktoś cię kiedyś złowi na wędkę! I w dupie będzie miał, że Twój wujek czy tatuś to nawet sam full komandor.
- jeszcze zobaczymy, kto tu dostanie wpierdol!
- Zamelduj babci na Helu...
- ja tego tak nie zostawię.
- Ech.. widać, żeś ty arab, boś beton...

Chciałem

Chciałem napisać wiersz
Lecz nie znam do niego słów 

23 lipca 2022

Pan Samouwielbienia

Był sobie typ
Z twarzy podobny do nikogo
Był ciągle z nim zgrzyt
Wszystko mu źle i patrzył złowrogo

Mówiąc pluł jadem 
Bryzgało na boki
Milcząc był zły
Pochmurne miał oczy

Do pracy był leń
Wciąż patrzył na innych
Roszczeń miał sto
I wciąż wredne miny

Żart z dala słysząc
Obruszał się wielce
- To nie jest śmieszne,
Dorośnijcie wreszcie!

Gdy upadł ktoś obok
Kopa nie szczędził
Każdą radochę 
Szpilą przytępił

Jak schizofrenia świdrował głowy
Ciągle sprzężenia w nich tworzył

Nagle wszystkie zniknęły cierpienia.
Zniknął sam on - pan samouwielbienia.




15 lipca 2022

Szum

Słyszysz?
To szumi woda
Żwawo spływa potokiem
Czujesz?
To pachnie leśna Dolina
Wypełnia nozdrza spokojem
Widzisz?
To wszystko jest żywe
Własnym torem odmierza sekundy

Bez ingerencji wścibskich głów
Bez rąk, co ulepszyć chcą cuda
Bez wrzasku zbędnego, wszystko w koegzystencji.

Świat człowieka obecnie to chaos
Słyszy tylko różowy szum, wśród kolorytu innych dźwięków pięknych


07 lipca 2022

Ludzie pytają

Pytają ludzie o ciebie
Ale nie ciebie
Pytają jak się czujesz
Ale nie ciebie
Zastanawiają się, co się dzieje
Ale nie pytają
Snują domniemania
Miast stanąć obok i spojrzeć w oczy.
Interesują się, ale nie tobą
Ze wszystkimi rozmawiają
Nie z tobą 
Są ale nie z tobą
Kim są?

07 kwietnia 2022

Opowieści dziwnej treści, któreś z kolei.

         Śpię bezsennie snem niesennym i opalam się blaskiem płomienia, na skraju płaskiej powierzchni kwadratury. Ziemia się kończy tam gdzie się zaczyna a inne cosie zaczynają się gdzieś a kończą... nie wiem. Płyną myśli miarowo marszem nierównym drążąc tematy głębokie. Żelazkiem wypłaszczam głowę by ułatwić myślom spływ o ćwierci połowę. Szedłem tam lecąc swobodnie a stoję i leżeć nie mogę licząc krople na posadzkę upadające, kałuży nie tworzące, bo powietrzem są jak para z gorącej wody, gdy tylko zabraknie pogody. Wokół jest tyle niczego, że wszystko jest a nie ma tego i nic nie kupisz za pieniądza niewartego grosza złamanego. Samo złamanie więcej warte niż nominał i ranty wytarte. I trwają ogromy jak fajne potwory, puchate, są z pluszu a obecność doprowadza do wzruszu. Dotyk słyszy ucho, dźwięk widzi oko, smak czuje skóra, język zapach czuje. I to się wszystko tak w kotle gotuje a wagę ma taką, że w stali masę pierza wyszukali. Poszło tam i nie wraca, coś co jakby miało kaca. Bo mu się to tak opłaca a nie patrzy pod nogi. Takie napięcie. Błysk, trzask i jedzie przed siebie. Drzew dokoła narosło przez lata, bo ogrodnik zaspał, albo truskawkami się zajadał. Te oczy krwiste bielmem zarosły a rower zamienił się w lokomotywę i pędzi w wodorosty i w glony, co drogę porosły. O! Wiosenne pokrzywy, parzcie i osty wołajcie by z krzakiem grzbiet przeorały - tak myśli oblepione w glonach wołały. A może... te meandry nigdy nie istniały? No nie, istniały. Jeno się z rzeczywistością nigdy nie witały.

06 kwietnia 2022

GDZIEŚ W OKOPIE, ATAKI NA CHWILĘ USTAŁY/ Z DZIENNIKA SZEREGOWEGO ROLKI Z POBYTU NA FRONCIE.

Już trzeci miesiąc siedzę razem z plutonem w okopach. Na szczęście nikt nie zginął, chociaż dwóch już było rannych od rykoszetów. Nic poważnego, ale jednak. Nad głową świszczący dźwięk kul "wroga". Tylko... Kto to jest wróg?! Ci tam z karabinem po drugiej stronie, czy ci, którzy ich tu wysłali? Żebym tylko wiedział, który bydlak jest tutaj bo mu kazali, a który jebaniec jest tutaj z ideologii.... Może by zginęło mniej niewinnych ludzi.  A tak, to walisz serię po tułowiach jak leci, sadzisz z moździerza w co tylko się rusza... Za marne cztery tysiące złotych... I zostajesz z tym poczuciem winy... Nic nie da się zrobić z tym. Nic. To już na zawsze pozostanie w mojej głowie. Tego nie da się wyplenić pstryknięciem palca. Czasu też nie cofnę... Nic już nie jest takie samo. Wiem dużo więcej a zarazem wiem jeszcze mniej niż przedtem. To jest niezbadany rewir świadomości.  

23 marca 2022

MANEWRY/CENTRALNA POLSKA/DEBATA

Rolka po powrocie z frontu został oddelegowany na manewry razem ze swoim plutonem. Na miejscu zaczęły się dziać straszne rzeczy.
- Rolka, Ty słyszałeś co się dzieje w podkarpackim plutonie pod dowództwem Kozielskiego? - Zapytał starszy szeregowy Sobieraj.
-Coś tam słyszałem. Zawsze mieli kosę z chłopakami z Lubelskiego.
- No właśnie, a teraz, wyobraź sobie, ich dwie drużyny są połączone z tamtymi dwiema drużynami. I sytuacja jest taka że jedna z tych drużyn, to same świerzaki i ni chuj nie kumają, że pluton to pluton i wszyscy po równo mają przejebane.
- No i co? Dzień jak co dzień. Nie im pierwszym ktoś przytnie kitę...
- Ok, tylko tamci z Lubelskiego prawie codziennie od kilku dni wpierdalają się im do namiotów i robią kocówy czy napierdalanki mokrymi marchewami. 
Pojeby jakieś.
- Ty serio mówisz?!
- Poważnie.
- Wiesz co jest w tym wszystkim najgorsze? Że jak to się rozejdzie i trafi do generała, to tych z Podkarpacia do nas dopierdolą, a przynajmniej jedną z drużyn. Wtedy będzie grubo, bo i nam się zacznie obrywać. 
- O tym nie pomyślałem.
-No, i teraz zobacz: Żaden z naszych starych nie zalatwi więcej żarcia, bo i skąd. A ich góra wątpię żeby dała przydział, bo po co mają ich karmić, kiedy będą pod nami? 
- Kurwa... A Kapitan? Może on coś zaradzi. Ma łeb na karku.
- Kapitan? Ten chuj złamany, co wszystko tylko obcina jak może i sam defrauduje, co się da?! Z koniem się kopałeś?
- Ty, ale ty zejdź że mnie, dobra? Tylko głośno myślę.
- Nie wydaje mi się...
- Ale że co? 
- Dobra, chuj, nie ważne. Zagadkę Ci dam.
- Dawaj.
- Wiesz jak zagospodarować czas głupiemu?
- No... Nie .
- Pozostawić go w niepewności... Idę pogadać z plutonowym.
- Po co?
- Rolka odwrócił się na pięcie i odszedł.

02 grudnia 2021

Niezgoda

Nade mną kłęby chmur
Przede mną latarń las
Pode mną czarna woda

I na mnie pada śnieg
A ze mnie jeden cierń
Wystaje jak ta kłoda
Bo we mnie jest niezgoda

Ach, ten parszywy świat
W którym to przyszło żyć
Namieszał ludziom w głowach

Jak się odmieni los
I kto popusci pas
By wyjrzał błękit nieba?

Przeklęty każdy dzień
Gdy to wydaje się
Że wszystko samo się układa

Niewielu jasność ma
W umyśle, duszy swej
- To z życia mnie okrada

Zabiera spokój serc
Upycha w czerni pieczę
Retorów mami słowem

O wszechmogący Boże

Co wszystko możesz

Ty wciąż tu jesteś

Wiem

11 listopada 2021

FRONT/GDZIEŚ NA WSCHODZIE/JESIEŃ

Szeregowiec Rolka został wysłany na wojnę, by prawdopodobnie zginąć lub zostać kaleką przez głupotę swojego rządu. Niestety Kapitan, który tak bardzo przecież jebał Rolkę nie jest razem z nim. Tym razem nasz bohater jest pod dowództwem plutonowego Długosza per Dudi.
Tymczasem w okopie:
-Szeregowy Rolka, do mnie, migiem!
-Melduję się na rozkaz, panie plutonowy.(ma zaczerwienione oczy)
-Czy wyście płakali, Rolka?!
-Tak panie plutonowy...
-Co się dzieje?
-A co ma się dziać?! Siedzę jak ta świnia ujebany w błocie z karabinem w dłoniach, tęskno jak cholera do domu, a my tu, kurwa, w każdej chwili możemy zamienić się w szarpaną wołowinę bo jak to bydło nas tu trzymają. A pan się mnie pyta, co się, do chuja, dzieje?! 
Ja pierdolę!!!
Kwiatki, kurwa, pachną, wiatr mi twarz lekko owiewa a bose stopy kąpią się w porannej rosie z krwi...
-Aż żałuję, że zapytałem...
-Tak, kurwa, najlepiej jest nie pytać, bo prawda w oczy kole.
-Rolka, przywołuję was do porządku, żołnierzu.(spokojnym głosem).
-Dudi, kurwa mać!...Myślisz, że tymi swoimi socjotechnikami zagłuszysz mój ból i moją prawdę!? Kim ty jesteś? Złamanym chujem jesteś!
-Dobrze, jutro podpisuję dla Ciebie papier o wyjazd do domu na dwa tygodnie. Musisz odpocząć.
-Czy ty słyszysz sam siebie?! Uważasz, że urlop da mi to, czego potrzebuję?
Z koniem na łby żeś się zamienił?!
-Szeregowy, to jest rozkaz. Jutro wysyłam oficjalne pismo do Warszawy tylko najpierw wyślę je do naszego dowództwa.
-Kurwa... Kapitan może jest wrednym chujem, ale przynajmniej nie jest upolitycznioną, służbistyczną świną.


06 listopada 2021

Za Horyzontem

Jak sięgnąć nieba?
Świat taki kruchy
Życia okruchy
Jak puzzle układam
Wszystko jak bułka tarta.

Płyta zdarta wciąż w mojej głowie
Skrecze szalone, zero melodii 
Szarpię swe struny
Dźwięk jest okrutny
Tryton zatruty.

Ciemna jest noc i ciemno jest w głowie
Zmysły zaćmione tną, palą jak ogniem
Jak przetrwać gdy pluje w twarz czarny
Jest wietrzenie i wrzeszczy rozum upiornie?

Głęboka dupa gdzieś w drzewie ma więcej polotu w natury westchnieniu
A tu dzisiaj pusto i cicho... Niech to, o ironio, licho!

To wszystko na chwilę choć męczy niemile
Paskudne te chwile będą historią...
Ale na razie nie jestem spokoju ostoją
Każde urazy różnie się goją.
 
W oddali, za horyzontem gdzieś nad polaną - w końcu tam dojdę
Teraz...
Tęsknię za nią i wiem, że ona za mną.

Rzeczywistość

Rzeczywistość potrafi być gwoździem i słodkim ciastkiem. 

23 października 2021

Fatyga

Idę, czasem biegnę przed siebiernie
Patrząc jak drzewa za mną mijajątrząc
W sobie nadzieję ku temu, co będzielnie
Walcząc z trudem życia, choć boli niemiłosiernie czasemanuje 
Ze mnie światło

Tonę i tona myśli u szyi ciążywo
Wijąc się jak piskorz w sieć ujętylko
Jeszcze mam tę iskrę, co nie gaśnie prędkoleboce
Się lekko jeno umysł od natłoku spraw na głowie

I po wodzie będzie ogień białyk
Wezmę ze strumienia z gór spadłyżeczką
Nabiorę szczęścia w kieszeniebieskie
Niebo oglądał na plecach będęby
Nad głową szumieć zaczną 

I pragnędzydlemakówkę rozbić