Zapachy dymu
Gest staranny
Gest nerwowy
Gest zmęczony
Żar gorący
Popiół
Żółć ścian
Smród ubrań
Pozory spokoju
Spotkania na pięć minut
Pusta paczka
Pusta kieszeń
Kaszel
Całkowite wykolejenie
Zapachy dymu
Gest staranny
Gest nerwowy
Gest zmęczony
Żar gorący
Popiół
Żółć ścian
Smród ubrań
Pozory spokoju
Spotkania na pięć minut
Pusta paczka
Pusta kieszeń
Kaszel
Całkowite wykolejenie
Poznałem cię
I choć nie wiem kim jesteś...
... coś mnie do ciebie nakłania
Śledzisz mnie
Czy może po prostu wiesz...
wiesz o mnie tyle ile ja o tobie
Widzę w twych oczach ogień
Pytanie; co tak płonie?
Lęk
Ciekawość
Oczekiwanie?
Co straszy
Co ciekawi tak bardzo...
Tak bardzo że sama do mnie przychodzisz w nudne popołudnia?
Na co czekasz że zakłócając drażnisz mój pozorny spokój?
Kim jesteśmy dla siebie...
Kim, skoro przeszkody stają się jak pierze, które można zdmuchnąć byle kichnięciem?
Nie!
To szaleństwo!
Podstępne myśli i głosy w głowie
Wciąż trują
Wciąż mącą
Nie wierzę że jesteś prawdziwa
Życie to fikcja
Za dużo cierpienia mnie nie omija
Kimkolwiek jesteś odejdź i daj mi spokój...
Nawet popełniając błąd każąc ci odejść
Wolę właśnie to niż kolejne przeboje.
Idom śwjenta
Z nimi fkurf
Bo zapjerdol bedzie znóf
Zamiast siedzieć na dupalu
Wciąż gotujesz żarcia galon
Tu pierożki
Tam karpika
Już mi sie zachciao żygać
Nadszed wieczór
Czas kolacji
A ja marze o libacji
Sił już nie mam
Jeść się nie chce
A tu stuł ugięty trzeszcze
Matka z łojcem pokuceni
Inni wokół obrzydzeni
Bacia z dziadziem wcionsz pytajo
Czy ich wnuki pare majo
Wujo z ciotkom z wyjebaniem
Nieobecni, dzienki Panie!
Mi w tym wszystkim uszy wiendnom
Jak cholera pragne wreszcie
Iść do pracy- żyć już wreszcie!
Krótki morał z tego płynie:
Cały syf wypływa na wigilię.
Nic nie jest zrozumiałe
Teorie poupadały
Rozpadły się złudne nadzieje
Blask przestał grzać
Zapach przestał nęcić
Noc nie różni się od dnia
Słońce przestało cieszyć
Dźwięk powoli znika
Ferwor ucichł
Kolorowe motyle poumierały
Jak pusta jest łąka nad ranem
Gdy nie ma zwierzyny
Gdy drzewa pousychane
Siedzę na ambonie mierząc do wiatru
Jak dotąd jedyne co zrobiłem
To strzał we własne kolano
Jeśli pewne rzeczy powinny trzymać się kupy i należy czasami pozbierać się do kupy, to jak działa kupa? Czego trzyma się kupa? Kupy!?