Jak wam się zdaje, będzie hardcorowo, czy znów ulizany pościk?
Ten kto pomyślał o czymś grzecznym - niestety, ale przegrał!
Więc jeśli są tu osoby zbyt wrażliwe na ostre słowa, zapraszam je do opuszczenia tego posta w tym momencie.
Tytuł, sam w sobie nic nie mówi. Prawda? Praaawda, bo nie macie wiedzy jaką mam ja. podzielę się jednak tym, co jest wkurwiającego w tym tekście. Wyobraźcie sobie taką sytuację, że mówicie coś z jakąś sugestią, czysto intencjonalnie, ale nie tylko czysto intencjonalnie. Zdarza się, że żartujecie sobie mówiąc jakąś sugestię, a w odpowiedzi dostajecie poważną odpowiedź.
Przykład:
- Zawsze mogę cię odprowadzić do domu, skoro nie masz żadnej orientacji w terenie.(pół żartem, pół serio)
- A mógłbyś? (powiedziane poważnym tonem)
No... ja jebie...! Można popaść w rozterkę. O co takiemu człowiekowi chodzi? Rzeczywiście jest sierotą do tego stopnia, że sam się nie znajdzie? W moim przypadku tak nie było. Zdarzyło mi się tak, że osoba która mi tak mówiła, dobrze wiedziała co, gdzie i jak.
Zapewne co bardziej kumaci połapali się, że chodzi o dziewczynę.
Ale to, to chuj. Przywykłem do takich numerów z dziewczynami. Tyle, że cała reszta musi znosić mój dystans do nich i oziębłość. Jak mocno jest to frustrujące, kiedy dookoła ciebie są same pustaki, albo niewiedzący czego od ciebie chcą ludzie...! Na sraczkę się zbiera z nerwów czasem.
Czujesz ten egzystencjalny ból dupy?
Jeśli pomyślałeś, że tak - czuję, to źle mnie rozumiesz. To, co tu czytasz NIE JEST skargą na pojebany świat. Opis szarej rzeczywistości. Ot co...
Lećmy dalej. A potem i tak się rozbijemy ;>
Lecz zanim to nastąpi, powiem co nieco o studiach wyższych i kuriozalnych rzeczach dziejących się podczas nich, ale i na koniec...
Kiedyś mieszałem Niemców z błotem za przeszłość, ale teraz wolę ich politykę niż naszą. Nie wnikam w szczegóły, ale kiedy popatrzę na ich gospodarkę, to widzę, że daleko za murzynami jest Polska :|
Żartowałem :P Nie będę pisał o polityce, bo to chujowy temat. Aczkolwiek to zdanie na ten temat jest prawdziwe.
Kiedy słucham El Dupy i kawałka 220V, to bardzo mocno identyfikuję słowa: ,, Przyjebali, wyjebali, pojebali" ze studiami wyższymi. Bo to tak jest. przychodzisz na studia, to przyjebią w pizdu zajęć od rana do popołudna. Potem w trakcie jest szansa, że cię wyjebią. Jeśli uda ci się przetrwać, to zawsze pojebią coś w papierach, żebyś miał braki. A po co? Żeby cię wyjebać !
No tak to działa. Podziękujmy MEN. Swoją drogą niech ich szlag, z ich normami, z ich ustawami i pierdolonym ,,Mój elementarz".
Hah ^^ W tym roku 2014 niewiele osób z mojego roku akademickiego wyszło bez szwanku, zważywszy, że ilość głów wynosiła raczej mniej niż 30. Wielu osobom zdarzyła się jakaś totalnie przepierdolona sytuacja. A to ktoś pisał swoją pracę, promotor najpierw mówił, że ok a potem stwierdził, że praca jest do dupy. Albo, najpierw zabraniał korzystać z niektórych źródeł, by na koniec zapytać studenta; czemu pan nie korzystał z tego, tego i tamtego?
Kurwicy można dostać.
Czy na tej ziemi jest choć 30% normalnych wykładowców? Wątpię... teraz co drugi to gwiazdeczka, a cała reszta nie wie, co ma robić ze studentami i tylko wymagania mają.
Na studentów płaczą, bo nie chodzą na wykłady podczas gdy w godzinach swoich konsultacji szlajają się Bóg nawet nie wie gdzie. A ty szukaj wiatru w polu. Oczywiście zostawić kartkę w drzwiach, czy dać ogłoszenie na stronę www o odwołanych zajęciach, to tak ciężka praca...
Głowa mała od tego się robi. W sumie chciałem więcej napisać, ale... brak mi słów na te durnoty i w sumie szkoda mi więcej czasu na to tracić. Bo z głupimi i o głupich się nie dyskutuje. Takich to trzeba kopnąć w dupę, powiedzieć stanowcze nie. A to, że czasem coś się straci z tego powodu... Nie pierwszy i nie ostatni raz coś się straci. Lepiej stracić z wyboru świadomie niż dać się wydymać i stracić dobrą samoocenę.